Wrzodogrzyb od jakiegoś czasu pretensjonalnie upominał się o prządek.. A to pretensja bo żwirek kota jest za kuwetą, papierek na podłodze, podłoga nie zmyta itp. Oczywiście obowiązek sprzątania wszelkich kątów w mieszkaniu spada na nas ponieważ grzybowrzód potrafi zamieść podłogę tylko u siebie- w innych pomieszczeniach szczota posłuszeństwa odmawia.
co tydzień więc łapiemy szczote, wiadro, mop, ścierki do kurzy i sprzątamy całe mieszkanie od góry do dołu. Łącznie ze zbieraniem po podłodze porozpieprzanych ubrań grzybowrzoda. Na chuj odkładać w jedno miejsce jak i tak sprzątną?
Kilka sytuacji spowodowało, że zaczęliśmy i my upominać się nie o porządek a, a o jego uszanowanie. Nikt z nas nie jest przecież wołem do pracy żeby non stop jeździć na szmacie. grzybowrzód zatrudnił sobie opiekunki, ale niestety dbają o porządek tak samo jak ona. Opiekunko-sprzątaczka regularnie odkładała brudne naczynia na bok, a grzybowrzód tłumaczył to brakiem płynu do mycia naczyń i stwerdził, że jak zwykle się czepiam. Czepia się rzep, grzyb też...a wrzód się czepia wrasta w dupe i wkurwia cały czas dopóki nie usuniesz. Łapiesz? Jak nie to odnieś to do siebie grzybie...
Pozostawiane nieumyte gary zaczęły się piętrzyć no ale suma sumarum po 3 dniach zostały zmyte. Następnego dnia znów to samo. Pani poszła a zasyfione naczynia leżą sobie w kuchni na zasyfionym stole. Na uwagę, że po raz kolejny jest syf grzybowrzód stwierdził że będą sprzątnięte. A była 17? Może ja kurwa też chcę coś zjeść??!!?? Ujebane w chuj gary kolejny raz zostały do sprzątnięcia dla Nas.
Poprosiłam o NIEUŻYWANIE naszych garnków i rzeczy skoro nie są myte...ale oczywiście znaczenie tego słowa jest dla grzybowrzoda niezrozumiałe. I dalej było to samo... Dziś na szczęście zdążyłam na przyjście Opiekunko-sprzątaczki i zwróciłam uwagę oraz kolejny raz poprosiłam o nieużywanie Naszych rzeczy dokładnie wskazując ich położenie. Zobaczymy czy tym razem trafi...
Co do porządku...
Ostatnie dni niosą ze sobą niespodzianki.. A to upchany po brzegi kosz na śmieci z którego zapierdala jak z połrocznego gnijącego psa na torach- my z tego kosza nie korzystamy. Jeszcze chwila a tej jebiący pojemnik zawita u grzybowrzoda w pokoju stwarzając tam idealne warunki do jego rozwoju.
Łazienka była najlepsza! Aż kurwa szło zrobić zdjęcie. Dla uwiecznienia i ewentualnego dowodu syfiarstwa, ponieważ grzybowrzód zawsze twierdzi 'to nie moje', 'ja nie brałam'. Jako karmiąca Matka informuje iż miesiączki nie mam i podpasek nie używam! Więc kogo? Sąsiada? Poniżej załączę zdjęcie tego rewelacyjnego widoku. Tą nieco zakrwawioną wyrzuciłam, bo na to już było szkoda słów i aparatu. Po za tym nie chcielibyśmy robali w mieszkaniu bo chuj wie czy znowu by ten syf 3 tygodnie nie leżał.